Glut zadaje 2 dmg! Bohater…

Glut zadaje 2 dmg!
Bohater zadaje 3 dmg!
Glut zadaje 2 dmg!
Bohater zadaje 5 dmg!
Glut zdech!
Dostajesz 3 EXP.

Tak dla mnie wygląda walka w jRPGach. Chciałbym jakoś zrozumieć, polubić ten gatunek, zwłaszcza, że jestem generalnie fanem RPG, no ale kurwa nie mogę. Nawet w moich ukochanych Pokemonach system walki to chyba ostatnia rzecz, o której bym się pozytywnie wypowiedział, ale w Pokemonach przynajmniej lubię świat, explorację, lore. jRPGi mają fabułę na poziomie grafomańskich wysrywów gimnazjalisty, który pierwszy raz obejrzał Władcę Pierścieni i koniecznie chce zrobić „swój świat fantasy”. Z miejsca dostaję w ryj 53452983490 imionami i nazwami własnymi, które przedstawiają jakieś znaczenie tylko dla autora tych bzdur, a wszystko i tak rozbija się o poszukiwanie McGuffina za McGuffinem. „10 000 lat temu Królestwo Forthran najechało spokojną krainę Tylos. W wyniku pojedynku czarownicy Kaede z Lordem Khaladainem kryształ Altaru pękł, a jego kawałki rozprysły się na wszystkie strony świata. Jeden z nich od lat był przechowywany w rodzinie Kazuo, który przegrał go jednak w pojedynku w mahjonga z kucharzem w Fuyumura, któremu wpadł on do zupy, którą przez przypadek zjadł mały Natsu, zyskując moc pierdzenia na dystans. Z kolei siostra Natsu, Naiko… NA CHUJ MI TO WSZYSTKO MÓWICIE AAAAAAAA WYPUŚCIE MNIE STĄD…
Gdyby gra mi pokazywała gdzie mam iść, to mógłbym w ogóle olewać te wszystkie opisy i dialogi. Czytanie questów i poznawanie postaci nie prowadzi do żadnych interesujących decyzji, trzeba się po prostu przemęczyć, żeby wiedzieć „gdzie teraz idę” – a spróbuj przeklikać to masz przesrane, bo dziennika questów jeszcze nie wynaleźli. Światy jak z anime klasy C, czyli autor wpieprzył wszystko co lubi, bez znaczenia czy z przeszłości, przyszłości czy teraźniejszości, całkowicie olewając czy to ma sens. Samochody, katany, magia, broń palna? Proszę bardzo. Portale, latające koty, pociągi, fabryki, a jednocześnie łuki i średniowieczne karczmy? Nie ma problemu.

Systemy walki nie istnieją, fabuła to żart, brak tworzenia bohatera, cut scenki nie do przeklikania, dłużyzny. Serio, co trzyma ludzi przy jRPGach? Czy w to grają tylko otaku?
#jrpg #gry #nintendo