Dziś w nocy skonczyłem…

Dziś w nocy skonczyłem „Death Stranding” i myslę sobie że chyba mogę już sprzedać konsolę. Dalsze granie w inne gry nie ma już sensu gdyż własnie siegnąłem boga. Ta gra to arcydzieło. Jeszcze nigdy na konsoli PS4 nie spotkałem sie z czymś takim i nie doswiadczyłem takich emocji. Żaden inny obecnie wydany tytuł nawet nie może sie z nim mierzyć, drugiej takiej produkcji nie ma i dlugo nie bedzie. Po ograniu Death Stranding każda inna gra bedzie juz zawsze tylko średnia. Na takie wypociny jak „last of trans” moge teraz jedynie nasrać smiejąc sie przy tym z politowaniem..
Pisze jak fanboy, ale ten cały Kojima to naprawde geniusz. To co stworzył na stałe zapisze sie w historii gier video i kultury fantastycznej. Nawet po 20 latach ta gra nadal bedzie nowatorska i odkrywcza tak jak dzis np „odyseja kosmiczna” kubricka czy seria „alien”.

Do Death Stranding podchodziłem z ogromnym dystansem, a sie zakochałem juz po pierwszej godzinie. Ciezko mi opisac czym jest ta gra, obcowanie z nią ociera sie bowiem o pewne doznanie duchowe.
Dzieło kojimy wylamuje sie kompletnie ze znanego mi do tej pory schematu, przeciera szlaki i wyznacza nowe standardy. Jestem boomerem, irytuja mnie wspolczesne gry, jednak ten tytul sprawił że znow chce mi sie grać. Jesli przyszlosc produkcji gier bedzie zmierzac w strone w jaka popchnal ja Kojima, no to może jeszcze nie wszystko stracone.

Jakie jest Death stranding? Juz od samego poczatku wiemy że mamy do czynienia z czyms wielkim i epickim. To projekt rewolucyjny, wizjonerski, łaczacy elementy mistyki, religii, psychologii, z tym co lubie najbardziej, science fiction, horrorem i postapo. Dziwne, bo pewne sceny i miejsca przywoływały w mojej głowie inne tytuły. Momentami czułem jakbym grał w Stalkera, idać po łanach zboża do farmy wiatrowej przypomniałem sobie interstellar, ksiezyce przypomniały mi „melancholie” von triera. Kojima swietnie nadawałby sie na rezysera bo prowadzenie akcji i trzymanie w napieciu idzie mu wybornie. Pierwsze 3 h gry wgniataja w fotel. Mimo że mało tam naszej kontroli bo glownie ogladamy film, to jednak historia wciaga i zacheca do poznania.. Gra ryje banie. Zwłaszcza starcia z wynurzonymi. Najlepiej po alkoholu, którego – nie ukrywam, nigdy sobie nie żałuje. XD

W grze jest swietny soundtrack, kapitalny utwór rozpoczynajacy, szkoda że nie można sluchać zdobytych kawałkow podczas przemierzania swiata, a jedynie w kwaterze. Grafika bardzo wyrazna i dopracowana, nasycona kolorami i głebią. Gra z tego co wiem działa na tym samym silniku co Horizon Zero Dawn. Fizyka ruchu postaci stoi na najwyzszym poziomie. Na poczatku gra moze wydawac sie nieco pusta, jednak im wiecej spedzamy w niej czasu tym wiecej funkcjonalnosci i smaczków sie pojawia. Jedna z moich ulubionych jest uspokajanie ełdeka. Gra jest tak skonstruowana że z kazda kolejna chwila odczuwamy coraz wieksza empatie i wieź z noworodkiem noszonym przez nas w kapsule na piersi, przez co po kilku godzinach gry traktujemy go prawie jak własne dziecko.

Plusy:
Innowacyjne rozwiazania, zabawa konwencjami, wielowatkowa rozbudowana fabuła z intrygujacym zakonczeniem, więź z ełdekiem, klimat, swiat przedstawiony, soundtrack, cudowna grafika, żywi aktorzy , nietypowe walki z bossami, gra nie przycina i jest wolna od lewactwa, tutaj mezczyzni wygladaja jak mezczyzni a kobiety jak kobiety (zwłaszcza piekna lockne